Print this post Print this post

Polityka zawiści

1,440 words

English original here

Biali nacjonaliści uważają, że istniejący wielorasowy, wielokulturowy system wprowadził naszą rasę na drogę ku zagładzie.

Dzietność białych na całym świecie jest ujemna, a nasze ojczyzny są zalewane przez szybko rozmnażających się kolorowych, którzy doprowadzają do obniżenia pensji białych pracowników i wyciągają o wiele więcej z systemu opieki społecznej, niż do nich dokładają, co oznacza, że rdzenni biali mieszkańcy płacą za wszystkich rachunek. 

Biali są w nieproporcjonalnym stopniu ofiarami kolorowych przestępców, zaczynając od czarnych i brązowych morderców, gwałcicieli i drobnych złodziei na ulicach aż po żydowskich kanciarzy i podżegaczy wojennych dzierżących władzę. Biali w nieproporcjonalnym stopniu giną w Iraku i Afganistanie i oczywiście to my płacimy zawyżony rachunek również za tę wojnę.

Podczas gdy kolorowi przeżywają baby boom na koszt białych, nam wciska się mieszanie ras, homoseksualizm, aborcję, wieczną niedojrzałość, międzyrasową adopcję, samolubne skupienie na karierze, altruizm środowiskowy – dosłownie wszystko, byle tylko kołyski nie zapełniły się białymi dziećmi.

Nasze standardy zostały obniżone, morale zdeprawowane, nasza kultura zlikwidowana, aby osiągnąć równość z prymitywami. Każda zdrowa forma białej etnicznej świadomości jest stygmatyzowana, podczas gdy promuje się białą winę i kolorową asertywność. Wmawia się nam, że nie mamy prawa do swoich narodów, swojego bogactwa, swoich standardów, swojego sposobu życia. Nie mamy dumy, kręgosłupa moralnego, przyrodzonych praw, poczucia przeznaczenia czy celu – przekonania, że to my czynimy ten świat lepszym miejscem.

Zachowujmy się jak ludność podbita. Ludność podbita istnieje dzięki cierpliwości innych. Ludność podbita nie potrafi się sprzeciwić. Gdy kolorowi żądają czegoś, musimy ulec. Jeśli będzie to trwało nadal, staniemy się mniejszością we własnym kraju w ciągu kilku dekad. Przekazaliśmy władzę decydowania o naszej przyszłości ludziom, którzy nas nienawidzą, którzy ograbią i będą prześladować naszych coraz mniej licznych potomków, aż nasza rasa po prostu przestanie istnieć – a potem wciąż będą obwiniać nas za swoje porażki długo po tym, jak nas już nie będzie.

Biali są prześladowani tylko za to, że jesteśmy biali. I pomimo tego, że Channon Christian i Christopher Newsom, których torturowali i zabili murzyni, oczywiście cierpieli bardziej niż dziedziczka Casey Johnson czy poetką Sylvia Plath, które zabiła w miękki sposób trująca kulturowa atmosfera nienawiści wobec białych, wszyscy biali są przeznaczeni do zagłady tylko dlatego, że jesteśmy biali.

Zatem biały nacjonalizm ma potencjał, aby stać się ruchem masowym, łączącym wszystkich białych, ponieważ reprezentujemy i walczymy o prawdziwe i zasadne rasowe interesy wszystkich białych ludzi. Co więcej, biały nacjonalizm może odwoływać się do najsilniejszych namiętności, które nadają rozpęd masowym ruchom politycznym: zawiści, bycia ofiarą, złości i nienawiści wobec systemu zaprojektowanemu nie tylko po to, aby nas oszukać i poniżyć, ale także po to, aby nas ostatecznie zniszczyć.

Co więcej, biały nacjonalizm nigdy nie osiągnie niczego, jeśli nie będzie aspirował do stania się ruchem masowym, wykorzystującym zawiść, poczucie bycia ofiarą oraz nienawiść do zmiażdżenia istniejącego systemu i uwolnienia naszej rasy.

Ale tego typu polityka nie odpowiada wielu białym nacjonalistom.

Inni biali nacjonaliści mają skłonność do bycia elitarystami wykazującymi sympatię wobec tradycyjnych zhierarchizowanych społeczeństw: monarchii, arystokracji, klasycznych republik. Gardzimy powstaniem człowieka masowego i masowego społeczeństwa: demokracją, socjalizmem, komunizmem.

Ale jeśli mamy założyć klasyczną arystokrację, musimy nauczyć się sztuk walki, wynaleźć wehikuł czasu, przenieść się tysiąc lat wstecz, podbić jakiś kraj, a następnie okrzepnąć przez następne 900 lat. Wtedy będziemy mogli oprzeć nasze działanie polityczne na szlachetniejszych uczuciach, nie na prymitywnym guście i zawiści motłochu.

Wielu białych nacjonalistów to jedynie rozgrzani mieszczańscy konserwatyści, którzy drżą ze strachu o swoje konta bankowe, kiedy słyszą populistyczne tyrady albo zwęszą politykę zawiści. Znałem podejrzanych kapitalistów, którzy wzbogacili się sposobami, których nie dopuściłoby żadne przyzwoite społeczeństwo. Ale każdy z nich jest przekonany, że jakikolwiek sprzeciw wobec ich sposobu życia jest motywowany wyłącznie zazdrością i zawiścią, całkiem jak Żydzi, którzy zawsze przypisują antysemityzm wadom swoich wrogów.

Według mnie żaden system sprawowania rządów nie był lepszy niż angielska monarchia w połowie XIX wieku – oczywiście poza faktem, że sto lat później Anglia stała się kolonią Oceanii, likwidującą swoje imperium, aby zrzucać ogień i śmierć na Europę, dla korzyści niezbyt szlachetnych Żydów, bolszewików czy Amerykanów.

Kiedy już podążysz za swoją idealną arystokracją aż do jej końca i powrócisz do nas, do teraźniejszości, możemy zająć się zadaniem ratowania naszej rasy w świecie rzeczywistym. Jednak, aby to zrobić, musimy stawić czoła faktom: to my jesteśmy motłochem – aroganckimi, niewdzięcznymi chłopami przewidzianymi przez naszych judeo-plutokratycznych panów do wymiany na głupszych, ciemniejszych, bardziej uległych fellahów.

Musimy podburzyć swój motłoch poprzez uświadomienie naszym rasowym braciom i siostrom ich nieszczęścia. Musimy uwolnić ich od białej winy, która czyni z nich łatwe ofiary. Człowiek nie czuje się prześladowany, dopóki nie uwierzy, że jego nieszczęście jest złe. Musimy podsycać ich zawiść i wściekłość, aż będą wrzeć ze złości.

Możecie teraz się zastanawiać: „No cóż, Greg, jak ten program wulgarnego podżegania motłochu godzi się z twoim rzekomym elitaryzmem, skupieniem uwagi na ‘metapolityce’ i niekończącym się potoku artykułów o Nietzschem, Spenglerze, Evoli czy Heideggerze?” To uzasadnione pytanie. Moja odpowiedź brzmi: metapolityka jest niezbędna, ale niewystarczająca, aby nas uratować.

W moim rozumieniu metapolityka obejmuje dwie rzeczy: (1) aktywność intelektualną, a mianowicie tworzenie naszego światopoglądu i dekonstruowanie światopoglądu wroga oraz (2) tworzenie społeczności, a mianowicie budowanie społeczności białych nacjonalistów – kontrkultury i kontr-społeczności, która stanie się zaczynem nowego porządku opartego na zasadach białego nacjonalizmu. Rzeczy te są absolutnie niezbędne, ale same nie wystarczą, aby nas uratować. Aby uratować naszą rasę, biały nacjonalizm musimy ostatecznie stać się ruchem politycznym.

Uważam, że jest zbyt wcześnie na ruch polityczny i że powinniśmy poświęcać swój czas i pieniądze na metapolitykę. W najlepszym wypadku dzisiejszy aktywizm polityczny powinien być postrzegany jako swego rodzaju edukacja metapolityczna, ponieważ musimy posiadać ludzi z konkretnym doświadczeniem politycznym, jeśli mamy pewnego dnia zaangażować się w politykę i grać na poważnie. (Takie podejście zapobiega również swego rodzaju wypaleniu, które jest efektem fałszywych nadziei na rzeczywiste zdobycie przewagi politycznej w obecnej atmosferze. Zarządzanie oczekiwaniami ma zawsze kluczowe znaczenie.)

Ale kiedy nadejdzie czas na politykę, z konieczność będzie to jedna z form współczesnej masowej polityki podsycanej zawiścią  – w naszym wypadku uzasadnioną zawiścią. Moja rolą metapolityczną – oraz celem niniejszego skromnego eseju – jest zapewnienie, że mamy już teraz jasność co do tego faktu i że odpowiednio dostosujemy do tego swoje postawy i plany.

Trzeba było to powiedzieć, ponieważ dwaj eseiści, których regularnie czytam – Richard Spencer i Brett Stevens – niedawno wypowiedzieli się krytycznie o próbach grania na białej zawiści z powodu naszego trwającego wydziedziczenia, a ich postawy nie są odosobnione, ale szeroko podzielane.

W eseju „Biedni prześladowani mali biali ludzie”[1] Spencer omawia działania Colby’ego Bohannana z  Former Majority Association for Equality oraz Lou Calabro z  European/American Issues Forum, którzy obaj próbują promować białą świadomość etniczną w wielorasowym społeczeństwie, pierwszy poprzez ufundowanie stypendium dla białych, drugi poprzez lobbowanie na rzecz uznania przez kalifornijskie szkoły Amerykanów europejskiego pochodzenia za grupę etniczną.

Spencer porównuje obu tych działaczy do „płaczliwych podżegaczy w typie Ala Sharptona – biedni, mali, prześladowani biali ludzie będą teraz najwyraźniej prosić państwo opiekuńcze o przekazywanie darów.” Spencer dostrzega potencjał tych projektów w rozbudzaniu białego oporu wobec rasowego wydziedziczenia, ale najwyraźniej nie wydają mu się one wystarczająco szlachetne ani rewolucyjne.

Stevens również utożsamia masową politykę zawiści z prostackim liberalizmem, który zestawia ze szlachetnym, elitarnym konserwatyzmem.[2] Twierdzi on także, iż myślenie o sobie jako o ofierze jest niezdrowe.[3] Jednak według mnie to bycie ofiarą jest niezdrowe. Poczucie bycia ofiarą natomiast niekoniecznie jest złe, jeśli motywuje ono człowieka do wściekłości i wyrównania rachunków. Poza tym – to jest polityka, nie terapia. Szczerze mówiąc, jestem skłonny poświęcić trochę spokoju ducha, jeśli tego wymaga nasze zwycięstwo.

Biały nacjonalizm łączy element populistyczny z elementem elitarystycznym. Jesteśmy populistami, ponieważ wierzymy, że sprawiedliwe społeczeństwo przyniesie dobro wspólne dla naszej rasy – dla wszystkich jej przedstawicieli. Jednak wiedza i zdolność do dążenia do dobra wspólnego są dane tylko nielicznym, nie większości. A więc naprawdę populistyczne społeczeństwo potrzebuje elity, która je poprowadzi. (Jednocześnie masy potrzebują swojego głosu w polityce, aby powstrzymywać elity przed dążeniem do frakcyjnej korzyści kosztem dobra wspólnego.) Jedynym rzeczywistym wyborem jest to, czy będzie rządzić nami nasza własna elita, której samolubne tendencje są ograniczone poprzez spokrewnienie z masami czy wroga elita, która nie posiada tego typu zahamowań przed wykorzystywaniem ludu. Naszym ideałem jest hierarchicznie zróżnicowane, organicznie zjednoczone społeczeństwo – prawdziwe ciało polityczne.

Jeśli mamy w przyszłości stworzyć tego typu społeczeństwo, nasz ruch musi ucieleśnić to połączenie populizmu i elitaryzmu już dziś. Nie wygramy bez zaangażowania się w politykę masową, a masami rządzi zawiść. Nie ma w tym nic brudnego, ponieważ nasze troski są uzasadnione. A nawet jeśli byłaby to brudna gra, rasa, która walczy o przetrwanie, nie może sobie już pozwolić, aby przewodzili jej dobroduszni dżentelmeni, którzy przychodzą z mieczami na strzelaninę, ponieważ wolą przegrać niż naruszyć swoje poczucie honoru i zasad fair play. Potrzebujemy przywódców, którzy są skłonni dokonać tej samej ofiary co Frodo Baggins we Władcy pierścieni, który uratował Shire, ale nie dla siebie, ponieważ w walce stracił jakąś część swojej duszy.

1.  http://www.theoccidentalobserver.net/2011/03/poor-little-oppressed-white-people/

2. http://www.amerika.org/politics/forward/

3. http://www.amerika.org/politics/naming-the-jew-and-why-you-wont-see-it-here/

 

If you enjoyed this piece, and wish to encourage more like it, give a tip through Paypal. You can earmark your tip directly to the author or translator, or you can put it in a general fund. (Be sure to specify which in the "Add special instructions to seller" box at Paypal.)
This entry was posted in North American New Right and tagged , , , , , , , , , , , . Both comments and trackbacks are currently closed.
    Kindle Subscription
  • EXSURGO Apparel

    Our Titles

    Confessions of a Reluctant Hater (2nd ed.)

    The Hypocrisies of Heaven

    Waking Up from the American Dream

    Green Nazis in Space!

    Truth, Justice, and a Nice White Country

    Heidegger in Chicago

    The End of an Era

    Sexual Utopia in Power

    What is a Rune? & Other Essays

    Son of Trevor Lynch's White Nationalist Guide to the Movies

    The Lightning & the Sun

    The Eldritch Evola

    Western Civilization Bites Back

    New Right vs. Old Right

    Lost Violent Souls

    Journey Late at Night: Poems and Translations

    The Non-Hindu Indians & Indian Unity

    Baader Meinhof ceramic pistol, Charles Kraaft 2013

    Jonathan Bowden as Dirty Harry

    The Lost Philosopher, Second Expanded Edition

    Trevor Lynch's A White Nationalist Guide to the Movies

    And Time Rolls On

    The Homo & the Negro

    Artists of the Right

    North American New Right, Vol. 1

    Forever and Ever

    Some Thoughts on Hitler

    Tikkun Olam and Other Poems

    Under the Nihil

    Summoning the Gods

    Hold Back This Day

    The Columbine Pilgrim

    Confessions of a Reluctant Hater

    Taking Our Own Side

    Toward the White Republic

    Distributed Titles

    Tyr, Vol. 4

    Reuben

    The Node

    Axe

    Carl Schmitt Today

    A Sky Without Eagles

    The Way of Men

    Generation Identity

    Nietzsche's Coming God

    The Conservative

    The New Austerities

    Convergence of Catastrophes

    Demon

    Proofs of a Conspiracy

    Fascism viewed from the Right

    Notes on the Third Reich

    Morning Crafts

    New Culture, New Right

    The Fourth Political Theory

    Can Life Prevail?

    The Metaphysics of War

    Fighting for the Essence

    The Arctic Home in the Vedas

    Asatru: A Native European Spirituality

    The Shock of History

    The Prison Notes

    Sex and Deviance

    Standardbearers

    On the Brink of the Abyss

    Beyond Human Rights

    A Handbook of Traditional Living

    Why We Fight

    The Problem of Democracy

    Archeofuturism

    The Path of Cinnabar

    Tyr

    The Lost Philosopher

    Impeachment of Man

    Gold in the Furnace

    Defiance

    The Passing of a Profit & Other Forgotten Stories

    Revolution from Above